Czekamy na twojego pupila !
BLOG

Często się zdarza, że w przypływie zachwytu jakąś rasą psów, czy kotów, zastanawiasz się nad kupnem takiego zwierzaka. Przeglądasz portale dotyczące na przykład cavalierów, czy mainecoonów i utwierdzasz się, że tak, to jest ten jedyny wymarzony ideał towarzysza. Potem przechodzisz do ofert konkretnych hodowli i z żalem stwierdzasz, że nie stać cię na rasowego psa. Ceny są wygórowane, a jako uzasadnienie podawane są jakieś wykazy przodków i listy kosmicznie brzmiących badań, które wykonano u rodziców, dziadków, pradziadków… A potem z pomocą przychodzi allegro, czy okoliczny bazar. Ceny są znacznie bardziej przyjazne, choć również niemałe. Ale to połowa ceny! Na końcu informacja: rasowy, rodowodowy. Jedziesz do takiego hodowcy, zachwycasz się słodką kołysząca się kulką i bez sprawdzenia wymienionego „rodowodu” kupujesz. Czasem nawet hodowca sam przywozi szczeniaka / kociaka, co uznajesz za wspaniały gest. Dostajesz książeczkę z jakimiś wpisami, bo szczeniak jest oczywiście odrobaczony i zaszczepiony, co potwierdzają odpowiednie naklejki lub wpisy.
kot rasowy

Jaki jest dalszy scenariusz?

Pierwsza wizyta u weterynarza: zachwyt wszystkich cudną kuleczką. Pierwsze otrzeźwienie przychodzi po pierwszej wizycie. Wiek: weterynarz kręci głowa ze zdziwieniem, że szczeniak / kociak nie wygląda na 8 tygodni deklarowanych w książeczce i rodowodzie. A do tego żaden z zabiegów nie jest potwierdzony pieczątką lekarską. Zaglądamy do rodowodu. Okazuje się, że to tylko ładnie wyglądający papierek, który z rodowodem nie ma nic wspólnego. „Klub psa i kota”, „klub psa rasowego”, czy jakikolwiek inny. Proszę Państwa, TO NIE SĄ RODOWODY! To nawet nie są świadectwa pochodzenia! To są szczenięta / kocięta po rodzicach przypominających psa / kot rasowego, które są sprzedawane niby zgodnie z przepisami (bo wielu pseudohodowców nauczyło się umiejętnie omijać przepisy i oszukiwać ludzi), ale tylko „niby”, bo rozmnażanie tych zwierzaków nie ma nic wspólnego z hodowlą!

pies rasowy

Drugie otrzeźwienie ma dwie drogi: pierwsza, gdy lekarz odrobaczy tego kilkakrotnie odrobaczonego malucha i uwierzy w to, co napisane zostało w książeczce zdrowia. Potem maluch wraca z fatalnym samopoczuciem, wymiotami i biegunką. Okazuje się, że zatkał się kłębami martwych robali, które zalegały w przewodzie pokarmowym „odrobaczonego” szczeniaka / kociaka. Druga droga wiedzie przez mikroskop, jeżeli wasz weterynarz wpadnie na pomysł, żeby przed odrobaczeniem zbadać kupę maluszka. Jedno spojrzenie w obiektyw i wielki szok, bo widać często całe zoo, jajo na jaju i to zestaw zadziwiająco egzotyczny. My jako lekarze mamy wtedy niezły problem jak pozbyć się robali stopniowo, żeby uniknąć sytuacji opisanej na początku akapitu.

Oczekiwania a rzeczywistość

Kolejne otrzeźwienia przychodzą stopniowo w miarę wzrostu naszego ulubieńca. A to nogi nie wyrosną, a to uszy nie staną, a to zgryzy nie takie. Dysplazja, wnętrostwo, przepukliny, wady serca. To tylko niewielka lista wad, które występują u zwierzaków pozbawionych kontroli hodowlanej. Pół biedy jak są to tylko wady urody. Jamnik na długich nogach, owczarek z rozkosznie klapniętymi uszami, czy york olbrzym będzie sobie szczęśliwie żył u boku swoich właścicieli. A co, jeżeli wada, którą obciążony jest nasz pies / kot przysporzy mu cierpień? Wszelkie zmiany w obrębie stawów są bardzo bolesne, wnętrostwo zwiększa ryzyko nowotworów zatrzymanych jąder, wady serca fatalnie wpływają na jakość życia znacznie je skracając. Do tego dochodzą koszty. Utrzymanie zdrowego psa kosztuje. A jak do tego dochodzą regularne wizyty u weterynarza i kupowanie zestawu leków, które wprawdzie poprawiają komfort życia, ale też nie są obojętne dla organizmu, to przychodzi ostateczne otrzeźwienie.

kot rasowy

Oczywiście kupno psa / kota z prawdziwym rodowodem też nie jest gwarancją sukcesu, szczególnie że spotyka się hodowców nieuczciwych, którzy za wszelką cenę zdobywają prawidłowe wyniki, czy podają informacje nieprawdziwe. Są też hodowcy uczciwi, którzy pechowo doprowadzą do skojarzenia dwóch zdrowych psów, które jednak są nosicielami nieprawidłowych genów i rodzą się szczeniaki / kocięta z wadami. Prawidłowa hodowla ma na celu wyeliminowanie z hodowli takich zwierzaków. Nie zaliczą one koniecznych wystaw, nie uzyskają praw hodowlanych, zostaną wysterylizowane i wadliwe geny nie zostaną przekazane dalej. Gorzej, jak taki pies / kot trafi do pseudohodowcy, który włączy go do swojej „hodowli”, będzie dalej rozmnażał i sprzedawał wadliwe maluszki uzbrojone w fałszywe papiery.

Co w takim razie robić?

Moim zdaniem rozwiązania są dwa: po pierwsze kupować zwierzaki ze sprawdzonych hodowli. Oglądnąć dokładnie rodowody rodziców, ocenić metrykę, zażądać oryginałów badań. Nie podejmować decyzji po wpływem impulsu, ale przygotować się do kupna zwierzaka. Poznaj najpierw rasę, odwiedź kilku przedstawicieli rasy, porozmawiaj z właścicielami. Dobrze, jeżeli porozmawiasz nie tylko z osobami hodującymi daną rasę, ale ze zwykłymi ludźmi, którzy szczerze odpowiedzą na Twoje pytania. I poproś o pomoc kogoś, kto zna się na psach i nie będzie kierował się emocjami!

Rozwiązanie nr 2: wizyta w schronisku. Jeżeli nie chcesz wydać pieniędzy na psa z prawdziwym rodowodem, to zrób dobry uczynek i przygarnij psa / kota dorosłego, ze stabilnych charakterem. Nieważne, że nie jest to rasa Twoich marzeń. Takie psy potrafią kochać jak żaden inny i na pewno wynagrodzą Ci Twoją decyzję z nawiązką 🙂

therios_myslenice
+48 695 937 228
therios@therios.eu

Realizacja: